Jakże ekscytująca jest myśl o zbliżającej się podróży! Jakże nużące wydają się być przygotowania do niej. Kto marzy o buszowaniu w internecie w poszukiwaniu odpowiedniej walizki albo odwiedzeniu dziesięciu sklepów turystycznych w celu upolowania wygodnego i funkcjonalnego plecaka? Komu śni się po nocach jak upycha dobytek w bagaż? Nikt.

Pakowanie to najmniej ekscytujący aspekt podróżowania, choć może podnieść adrenalinę – w końcu to ostatnia rzecz jaką robimy przed wyjazdem, ukoronowanie przygotowań, zwiastun nadchodzącej przygody. Dociera do nas, że „to już jutro!”.

Rozmarzmy się więc i wyobraźmy sobie, że właśnie wysadzili nas z łódki wprost na gorący piasek kambodżańskiej wyspy Koh Rong i musimy przeciągnąć naszą wielką i bardzo modną walizkę do oddalonego o kilkaset metrów bungalow z trzciny.

Albo jak w Phnom Penh próbujemy się z tą walizką lub z dwoma plecakami zapakować na mototaxi, którego kierowca jest postury dżokeja z wyścigów konnych na Służewcu.

Albo, gdy jedziemy na wakacje z jogą i mata do jogi jest za długa, by zmieścić się w walizce.

Umiejętność przewidywania ułatwia życie, a dobrze przemyślany i przygotowany bagaż zmniejszy trudy podróży. Pierwsze pytanie brzmi:

W co się spakować – plecak czy walizka?

Wybór rodzaju bagażu zależy od potrzeb, celu, czasu i stylu podróży – czy jedziemy na dwa tygodnie na plażę, czy na pół roku szwendania; dookoła świata po miastach, czy dookoła pola ryżowego; czy chcemy być glamour, sporty, hippie czy gypsy, czy może ma być po prostu wygodnie i funkcjonalnie. Wszystko to trzeba połączyć i sobie wyobrazić.

Proszę bardzo, wyobrażamy sobie.

Wygoda jest rzeczą względną. Walizka jest wygodna, jeśli podróżuje się głównie po miastach albo turystycznych wyspach z dobrze rozwiniętą infrastrukturą. Jest też wygodniejsza, niż plecak w przypadku dłuższych pobytów w jednym miejscu – może służyć za szafę, bo zapewnia łatwy dostęp do rzeczy i łatwo w niej utrzymać porządek.

Zabranie ze sobą walizki determinuje jednak ograniczony wybór środków transportu – zdecydowanie łatwiej jest się przemieszczać taksówkami, songthaew, niektórymi tuk-tukami, większymi promami i dużymi łodziami motorowymi, wynajętym samochodem i autokarami turystycznymi. Jeśli chodzi o promy, to na mniej rozwiniętych wyspach w Azji, często są to wąskie drewniane łódki, do których ciężko jest załadować kanciastą walizkę.

Chodzą też słuchy, że podróżujący z walizką postrzegani są jako bogatsi lub też bardziej rozrzutni (jak się jedzie na dwa tygodnie to można zaszaleć, wiadomo) i mogą się spodziewać większych opłat za niektóre usługi np. za przejazd tuk-tukiem.

Plecakowcy z zasady są postrzegani jako bardziej oszczędni (sknery, będąc szczerą) i ciężej ich naciągnąć. A więc plecak dla oszczędnych.

Plecak jest też lepszym rozwiązaniem jeśli chcemy być bardziej mobilni, poruszać się lokalnym transportem, mini busami (bardzo powszechne w Azji) i korzystać z motorów, skuterów i mototaxi, wszystkich tuk-tuków, nie bać się wsiąść i zejść z małego promu. Jest bardziej uniwersalny i wygodniejszy jeśli wybieramy się na dłuższe, objazdowe szwendanie i nie wiemy dokładnie, gdzie zawitamy (może uda się zamieszkać w domku na drzewie, do którego prowadzi most linowy?). Niestety trudniej utrzymać w nim porządek i trzeba go każdorazowo rozpakowywać. Choć znalazłam i na to sposób! Ale o tym kiedy indziej.

Można też po prostu znaleźć fajny pokój z umeblowaniem, które nawet na jedną noc pozwoli nam się poczuć jak domu. Na przykład tu:

Czy walizka czy plecak, rozmiar ma znaczenie

Walizka powinna być niezbyt droga i niezbyt duża. Jeśli zechcemy w trakcie podróży przesiąść się na plecak nie będzie szkoda jej zostawić. Mniejsza walizka jest wygodniejsza, a w razie potrzeby zawsze można za grosze dokupić torbę lub plecak.

Plecak natomiast powinien być przede wszystkim wygodny – mieć regulację ramion i pasa biodrowego, by można było go dostosować do postury. Ramiona powinny być szerokie i grube, żeby nie wżynały się w ciało, a ciężar powinien spoczywać nie na barkach a na biodrach.

Dobry sprzedawca pomoże wam wszystko wyregulować i załaduje plecak obciążnikami, żebyście mogli sprawdzić jak się go będzie nosić (na początku trudno uwierzyć, że można z czymś takim na plecach łazić, ale to kwestia przyzwyczajenia i przy dobrych czeskich trenerach, będziecie śmigać kilometry).

Wypróbujcie jak największą liczbę modeli, bo najmniejsze różnice mogą mieć później znaczenie, a musicie je wyczuć sami.

A co dla małych dziewczynek?

Osobom o drobnej posturze będzie trudno coś znaleźć. Ciągle mam uczucie, że mój plecak, jest dla mnie za luźny. Nie mogłam za bardzo poszaleć, bo plecak kupiłam z kilka lat temu, będąc kompletnie zielona w tym temacie. Niestety nawet teraz nie mogłam znaleźć niczego dopasowanego do moich skromnych potrzeb i zostałam przy tym, co mam. Może powinnam rozejrzeć się na dziale dziecięcym…

Bądźmy praktyczni

Kolejną sprawą jest funkcjonalność. Z walizką nie ma problemu, bo jej pakowność zależy od rozmiaru i tego, czy ma opcję rozszerzenia. Jedynym wyznacznikiem mogą tu być wymiary bagażu podręcznego w lokalnych samolotach, które są podobne do tych w europejskich tanich liniach lotniczych: 56 x 36 x 23 cm i do 7 kg w najpopularniejszych NokAir i AirAsia.

I to by było na tyle.

Jeśli chodzi o plecak, to dobrze żeby miał:

  • dostęp z dwóch stron (chociaż widziałam plecaki z suwakiem wzdłuż plecaka, jak w torbie, co jest świetnym rozwiązaniem, bo ma się dostęp jak w walizce)
  • ściągacz dzielący na dwie komory (łatwiej rozdzielić rzeczy)
  • kieszenie zewnętrzne (przydają się na drobiazgi, do których trzeba mieć szybki dostęp – leki, mapa itp.)
  • możliwość powiększenia komory, żeby nie trzeba było się zastanawiać gdzie upchnąć pamiątki

Myślę, że pojemność 45 – 55 litrów spokojnie wystarczy, a jak da się jeszcze powiększyć to bomba. Mój plecak ma 55 litrów plus możliwość powiększenia o dodatkowe pięć i jest zdecydowanie za duży ma tropiki. Mam nadzieje, że uda mi się go jeszcze wykorzystać na podróże w chłodniejsze rejony i dodatkowa przestrzeń będzie jak znalazł.

Dobrze by plecak był w ciemnych kolorach – trzeba się przygotować, że się zakurzy i upaćka. Można też zakupić pokrowiec przeciwdeszczowy (teraz pokrowce są już chyba w standardzie) i używać go do ochrony zarówno plecaka, jak i jego zawartości.

Podróżowanie „na wielbłąda”

Wygląda tak:

A paradoksalnie wynika to z wygody. Oprócz głównego bagażu dobrze jest mieć coś podręcznego – dużą torbę w zestawie z walizką lub mały plecak, jeśli „plecakujemy”. Może nie jest to najwygodniejsze kiedy idzie się z dwoma plecakami (duży na plecach, mały na zakładkę z przodu), ale podręczny mały bagaż bardzo się przydaje lokalnie, np. na trekking, czy nawet do chodzenia po mieścieTutaj mały plecak przeważa nad torebką, bo po prostu ma się obie ręce wolne. Ważne tylko, by nie trzymać tam dokumentów i pieniędzy. Jak to zrobić, opisałam w Bezpieczeństwo w podróży – 8 rzeczy, które warto spakować.

Ja „zaszalałam” i kupiłam plecak na promocji w markecie za całe 20 zł… Powiem szczerze, że jak na 10 litrowy plecak, był bardzo wygodny, pakowny i funkcjonalny. Był, bo zaczął się pruć po dwóch miesiącach, a rozpadł po pięciu. I tak nieźle, jak na plecak za dwie dyszki.

A teraz najważniejsza rada ze wszystkich!

Bez względu na to, co wybór „walizka czy plecak” nie jest najważniejszy. Spakuj się lekko.

Weź to, co na prawdę jest Ci potrzebne. Jeśli będziesz się przemieszczać często, duży bagaż stanie się dla Ciebie przekleństwem. W końcu jedziesz na wakacje żeby uwolnić się od obowiązków i rzeczy, które masz na co dzień. Więc przede wszystkim Inżoj!

Wszystkie słit focie moje, wszystkie zrobione w Tajlandii.

Autor

Piszę o jodze, medytacji, podróżach i innych sposobach pracy z ciałem, umysłem i duszą. To są rzeczy, które zmieniły moje życie - sprawiły, że lepiej się czuję w swoim ciele, jestem zdrowsza, łatwiej pokonuję codzienne trudności, pełniej wyrażam siebie o czym możesz się przekonać na tej stronie. Jeśli chcesz tego dla siebie i swoich najbliższych dołącz do mnie - zapisz się do newslettera (rzuć okiem w prawo) albo subskrybuj moje kanały w social mediach (wystarczy kliknąć poniżej, by je odwiedzić). Indżoj!