Jeśli Twoje ulubione miejsce na Powitanie Słońca właśnie zajęła jesienna słota i nie chce się nim więcej dzielić, nie martw się, mam dla Ciebie inne, idealne lokalizacje na praktykę jogi. Zostaw za sobą wieżowce, beton i chłodne wieczory i zabierz swoje ciało, umysł i duszę do najpiękniejszych miejsc… nie z tej Ziemi. Miejsc, które sprawią że Twoje zestresowane ciało wypocznie, rozdygotany umysł wyciszy a zahukana dusza zacznie śpiewać.

Wspólny mianownik proponowanych lokalizacji to DUŻO:

  • najróżniejszych zajęć jogi, warsztatów tantry, spotkań medytacyjnych
  • zdrowych, wegańskich i wegetariańskich restauracji serwujących wysokiej jakości szamę dla ciała i ducha
  • podobnie myślących ludzi, wśród których spokojnie możesz ujawnić swoje hipisowskie zapędy, tudzież artystyczną duszę, czy inne poglądy z nurtu new age.

Żeby plusy nie przysłoniły Ci minusów, każdorazowo wspominam też o wadach, każdej lokalizacji. Umówmy się jednak, że nie są to czynniki decydujące, bo przecież liczą się przeżycia! Anyways, oto trzy najlepsze miejsca na jogiczną podróż do Azji.3 najlepsze kierunki podróży dla joginów - Indie

Indie – duchowa matka

Żadna jogińska lista podróżna nie może się obejść bez miejsca narodzin jogi. Wyjazd do Indii to podróż zdecydowanie duchowa i niełatwa. Indie się zarazem kocha i nienawidzi albo tylko nienawidzi. Ja się jeszcze nie zdecydowałam i zawsze polecam sprawdzić samemu.

Indie to bogaty kulturowo kraj z głęboko zakorzenioną tradycjami duchowymi. Znajdziesz tutaj wszystkie rodzaje i style jogi, mnóstwo aśramów i centrów medytacyjnych, w tym buddyjskiej Vipassany porozrzucanych po dosłownie całym kraju. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Medytacja i joga przyciągają coraz większe rzesze turystów, co skutkuje rozbudową obiektów w standardzie powiedzmy bliskim zachodniemu. Niektórzy oferują duchowe oświecenie w pięciogwiazdkowych hotelach, u innych dostaniesz celę i nakaz milczenia. Dla każdego coś miłego, więc niezależnie od tego, czy szukasz guru, oświecenia czy po prostu dobrego rozciągania, w Indiach jest aśrama dla Ciebie. Aczkolwiek hinduski styl nauczania jogi zasługuje na oddzielny wpis i popełnię takowy niebawem.

Tak czy inaczej, jeśli praktykujesz Ashtangę jedź do Mysore, gdzie Pattabhi Jois założył swój instytut jogi i trzepią tam wszystkie sześć serii od rana do nocy. Inne popularne miejsca docelowe dla joginów to Goa, Dharamsala, Puna i Rishikesh. Puna to joga Iyengara, czyli dokładność, skrupulatność i niemiecki porządek, Kerala – Sivananda, czyli wszystko zaczyna się od stania na głowie, a Święte miasto Rishikesh położone u podnóża Himalajów, to taki dziwny jogowy kocioł. Z jednej strony miejsce pielgrzymek Hindusów, z drugiej jogowych rokendrollowców.

Odkąd zawitali tam Beatlesi, Rishikesh stało się magnesem nie tylko dla duchowych poszukiwaczy, ale i fanów muzyki. Aśrama Maharishi Mahesh Yogi, w której powstał „White Album„, dziś jest opuszczona i można ją zwiedzać, tylko przeskakując przez płot (czego Renia nie omieszkała zrobić). Polskie Wiki ssie, nawet słowa o tym nie dali, w przeciwieństwie do wersji anglojęzycznej. (W sensie o pochodzeniu albumu, nie o tym żem się tam włamała… ba nawet udzielałam o tym wywiadu do lokalnej telewizji!). Nie zdziwiłabym się, gdyby zaczęli w niedalekiej przyszłości pobierać opłaty za wstęp.3 najlepsze kierunki podróży dla joginów - Indie, Rishikesh, Aśrama Beatelsów

Rishikesh odrobiło lekcję z marketingu i dziś zwie się Światową Stolicą Jogi. Aśramy i wszelkiego rodzaju zajęcia jogi i medytacji znajdziesz na północ od głównego miasta nad brzegami świętej rzeki Ganges. Lakshman Jhula jest trochę biedniejsza, ale spokojniejsze od Ram Jhula. Nad okolicą górują zalesione wzgórza, co daje względnie znośne temperatury. Wieczorem usłyszysz dzwony świątynne, przywołujące pielgrzymów i turystów na nocne obrzędy Ganga aarti. Warto pamiętać, że w mieście zakazana jest sprzedaż alkoholu i mięsa, ale co drugi oświecony uliczny jogin sprzedaje gandzię na prawo i lewo.

Plusy: w Indiach na każdym kroku czuć ducha jogi, będziesz mieć okazję spróbować różnych stylów u źródła a na dodatek nie wywali Ci to ogromniastej dziury w budżecie.
Minusy: większość Indii jest brudna i chaotyczna, natknęłam się też na fałszywych nauczycieli, którzy nie byli w stanie nazwać czy zrobić najprostszych pozycji, a uczyli jogi w „szanowanym” hotelu…3 najlepsze kierunki podróży dla joginów - Tajlandia Koh Phangan

Tajlandia – siostra hipiska

Tajlandia słynie z pięknych plaż, smacznego jedzenia i uprzejmych mieszkańców. To właśnie dzięki temu oraz względnie niskim cenom w ciągu ostatnich kilkunastu lat wyrosła na turystyczną potęgę. Niech Cię to nie zwiedzie, w Tajlandii funkcjonuje potężna społeczność joginów, ale wyspiarskich, z takim hipisowsko-njuejdżowym sznytem.

Praktycznie każdy resort oferuje już zajęcia jogi, jako uzupełnienie oferty wellness. Także nieważne, czy jesteś na północy, czy na południu, z łatwością znajdziesz zarówno zwyczajne lekcje (drop-in) albo tzw. yoga retreat, czyli kilkudniowe programy pobytowe oparte na jodze.

Tajlandia to kraj buddyjski (93% ludności kraju to Buddyści z odłamu Therawada) więc są tu też liczne i na prawdę świetne centra medytacyjne, w których możesz zostać na 3 do 21 dni na turnus medytacji Vipassana. Takie kursy dostępne są dla każdego za donacją i wymagają jedynie wcześniejszej rezerwacji miejsca (zwłaszcza w sezonie białasy walą na nie na potęgę, więc lepiej zaplanuj z miesięcznym wyprzedzeniem). Muszę Cię tutaj uświadomić, żebyś liczłła się liczyć z tym, że kurs Vipassany oznacza, że zostaje się na jego czas mnichem – obowiązuje nakaz milczenia, należy nosić stosowne (białe ) ubranie, warunki mieszkalne są bardzo podstawowe, praktyka zaczyna się o 5 rano, a ostatni wegański posiłek serwowany jest koło południa. Napiszę jeszcze kiedyś o swoich wrażeniach z takiego kursu, ale to będzie lektura dla ludzi o mocnych nerwach.

Tymczasem zacznę od skromnego miasteczka na północy Tajlandii, ukrytego w chmurach i oparach maryśki Pai. Jak kraj długi i szeroki, tak kogokolwiek by nie spytać, wszyscy jak jeden mąż mówią, że Pai jest „Amaaazing!!!”. Widoki, okolica, atmosfera i ludzie – hipisowska i dreadziasta reggae brać. Choć lokalizacja jest po drodze donikąd, brak tam plaży i typowych wakacyjnych atrakcji, to z pewnością jest to świetne miejsce dla tych, którzy szukają więcej luzu.

Najlepszym kierunkiem na jogę są jednak wyspy zarówno po stronie andamańskiej, jak i Zatoki Tajlandzkiej. Na prawdę trudno dziś znaleźć w Tajlandii miejsce, w którym nie można byłoby wziąć lekcji jogi. Wśród tak ogromnego wyboru, jest jednak prawdziwa perełka.Tajlandia - wyjazdy z jogą

Koh Phangan jest wyjątkowym miejscem. Zbyt wiele osób kojarzy wyspę z Full Moon Party – dziką imprezą na plaży odbywającą się w każdą pełnię księżyca. Uwierz mi jednak, że to miejsce jest idealne dla tych, którzy chcą ćwiczyć jogę, zrobić sobie detox lub medytować, albo się zakochać.

Ta rajska wyspa usadowiona na różowym kwarcu jest domem jogi i tantry. Pozytywne wibracje, turkusowa woda i biały piasek ściągają joginów i hipisów z całego świata. Jej nietypowej budowie przypisuje się szczególne moce, wszak różowy kwarc jest „kamieniem miłości”.  W tym przypadku jego moc odnosi się przede wszystkim do dobrych relacji z samym sobą, innymi ludźmi oraz ogólnie pojętej natury (wszechświata). Stąd oprócz licznych centrów i szkół oferujących kursy jogi i medytacji w pakietach z zabiegami spa i detoksem, znajdziesz tu zatrzęsienie kursów i warsztatów tantry i bycia w otwartym związku, leczenia energią Reiki, rebirthingu, quigong, sesji uzdrawiania dźwiękiem, szamańskich podróży… i w ogóle wszystkiego czego tylko serce hipisa, czy innego newejdża może sobie zapragnąć.

Szczególnie w wiosce po zachodniej stronie wyspy – Sri Thanu, działa prężna społeczność joginów, artystów i uzdrowicieli wszelakich, więc oprócz strawy dla ciała, znajdziesz też pokarm dla ducha i rozrywki wszelakie. Nawet jeśli nie kręcą Cię rozmowy o oświeceniu, to spokojnie dostępne są też bardziej przyziemne pakiety, bo jest tu mnóstwo wysokiej klasy spa.

Dlatego Koh Phangan jest prawdopodobnie najlepszym miejscem do spróbowania różnych metod i technik pracy z ciałem i umysłem w Tajlandii.

Miałam to szczęście, że mieszkałam na tej wyspie przez dwa sezony, bardzo chętnie tam wracam i tej zimy zapraszam także i Ciebie. Sprawdź Przygoda z Jogą i Chiński Nowy Rok w Tajlandii i zarezerwuj swoje miejsce.

Plusy: tajskie jedzenie jest niesamowite, duży wybór wegańskiego i wegetariańskiego żarełka, krajobrazy to uczta dla oczu, przepiękne plaże, pozytywne wibracje, atmosfera luzu i radości, do tego nauczyciele jogi z całego świata oferujący różne style i podejście do jogi, i genialny tajski masaż jako bonus.
Minusy: bardzo popularny kierunek turystyczny, przez co z jednej strony dobrze rozwinięta infrastruktura, a z drugiej już nie tak autentycznie i nie tak tanio, jak jeszcze kilka lat temu.3 najlepsze kierunki podróży dla joginów

Indonezja – ciotka celebrytka

Po sukcesie książki, a później filmu z Julią Roberta „Jedz, Kochaj, Módl się„, Bali stało się celebrytą wielkiego kalibru. Od tamtego czasu wszyscy Amerykanie i Australijczycy walą drzwiami i oknami w poszukiwaniu szczęścia i odnowy. Opinia jest taka, że miejsce charakteryzuje się doskonałą równowagą luksusu i nirwany.

Trzeba pamiętać, że Indonezja jest krajem w całości wyspiarskim i na każdej z wysp dominującym wyznaniem jest Islam. Każdej z wyjątkiem Bali. Tutaj 83% mieszkańców to wyznawcy lokalnej odmiany Hinduizmu. Także jeśli myślisz o jodze w Indonezji, to jedynym słusznym wyborem byłoby Bali.

Niestety z Bali znamy się tylko ze słyszenia, więc żeby nie być gołosłowną podpytałam znajomą nauczycielkę jogi, która tam właśnie odbywała swój kurs nauczycielski (czyli przynajmniej miesiąc), co może o niej powiedzieć. Darzę Anię zaufaniem, bo mieszkałyśmy w tym samym czasie na Koh Phangan dwukrotnie i spędziłyśmy razem trochę czasu. Oto co mi powiedziała.

Największa koncentracja wszelkich jogowych miejsc jest w Ubud. Chociaż centralne Ubud jest bardzo turystyczne, szybko przekonasz się, że większość turystów przyciągają główne atrakcje turystyczne (świątynia, droga w pobliżu rynku i małpi las). Poza tym obszarem, Ubud jest spokojne i wprost idealne na jogę – kilka szkół jogi na światowym poziomie i sporo wegetariańskich restauracji. Bali szczyci się też barwną lokalną kulturą i sztuką, ale nie spodziewaj się nocnego życia – wszystko zamyka się o 22.

Plusy: niesamowita społeczność joginów, dobre miejsce na surfing i sporty wodne, podobny vibe jak w Tajlandii.
Minusy: najdalej położona lokalizacja, czyli dłuższy lot, a co za tym idzie największe koszty; najbardziej zamerykanizowane i najdroższe z opisanych miejsc.

 

Muszę przyznać, że zrobienie tego zestawienia zajęło mi to mnóstwo czasu, bo… utknęłam w zdjęciach pamiątkowych i wzięło mi się na wspominki. Na cały dzień utknęłam we wspomnieniach, zamiast być przecież tu i teraz. O! Taki z tego morał, że czas na wyprawę do Azji.

Czy już wiesz, które z tych miejsc będzie najlepsze na Twoje następne Powitanie Słońca?

P.S. Wszystkie fotografie są moje – NIE KOPIOWAĆ, ZROBIĆ SOBIE SAMEMU jeszcze ładniejsze!

Przygoda z Jogą i Chiński Nowy Rok w Tajlandii

Autor

Piszę o jodze, medytacji, podróżach i innych sposobach pracy z ciałem, umysłem i duszą. To są rzeczy, które zmieniły moje życie – sprawiły, że lepiej się czuję w swoim ciele, jestem zdrowsza, łatwiej pokonuję codzienne trudności, pełniej wyrażam siebie o czym możesz się przekonać na tej stronie. Jeśli chcesz tego dla siebie i swoich najbliższych dołącz do karawany. Indżoj!

  • Powiem szczerze, że miałam dwie, krótkie przygody z jogą w trakcie studiów. Ale powiem szczerze, że osoby prowadzące zajęcia zniechęciły mnie do tej formy ruchu (na jednych zajęciach dowiedziałam się, że mam nerwicę, a diagnoza została postawiona po tym, jak omdlały mi ręce po 20 min stania w pozycji wojownika). Od tamtej pory jogi unikałam. Ale tak sobie myślę, że gdybym pojechała do Azji, będącej kolebką jogi, to może zmieniłabym o niej zdanie.

    • Przykro mi, że trafiłaś na takich nauczycieli. Ale proszę, daj jodze szansę! Jak ktoś do mnie na pierwsze zajęcia przychodzi to zawsze mówię – nie oceniaj jogi po moich zajęciach, może to nie być Twój styl, ja Ci mogę nie pasować, a Twój nauczyciel na pewno gdzieś tam czeka 🙂 I wcale nie musisz wyjeżdżać co Azji!

      Muszę przyznać, że Hinduscy i Chińscy nauczyciele są najbardziej „szaleni”, wymagający i bezpośredni. Najbardziej na luzie podchodzą Amerykanie, Australijczycy. Oczywiście generalizuję, ale to się wiąże też bardzo z kulturą.

  • Jadę, lęcę, pędzę! Fantastyczny wpis! I w dodatku wszystkie trzy miejsca chcę i muszę odwiedzić. Najchętniej na uprawianie jogi udałabym się na Bali, ale po opisie Vipassany, jestem ogromnie ciekawa tego miejsca. Chętnie przeczytam o nim więcej i dowiem się jak to wszystko wygląda na miejscu.

    • Jeśli Cię opis Vipassany nie wystraszył, to się tam odnajdziesz 😉 Postaram się wkrótce coś więcej na ten temat opublikować.

      • Wystraszył? On mnie baaardzo zainteresował i podsycił moją ciekawość. Może wynika to z tego, że ostatnio szukam rzeczy, które hartują ducha i pozwalają udoskonalić cierpliwość i wytrzymałość. Pewnie po dwóch dniach takiego turnusu chciałabym już wracać do domu, ale póki co jestem zachwycona i czekam na więcej 🙂