Trendy przychodzą do nas z opóźnieniem. Jest marzec 2015 roku, Londyn. W okolicach londyńskiego Soho w piątkowe wieczory odbywają się imprezy zupełnie nowego rodzaju. Przy przyciemnionych światłach i radiowych hitach wymieszanych z indie-rockiem i klubową elektroniką, młode instruktorki w obcisłych legginsach i brodaci instruktorzy z tatuażami na wyrzeźbionych ciałach, niczym didżeje napędzają tłumy do tańca z hantlami, bloczkami lub paskami do jogi.

#natarajasana or #dancerpose is one of those #asana I really #struggle with. ? Due to #infanthipdysplasia, years of sitting at the desk and all those compensation effect in #psoas and knees, mobility in my #hips is pretty limited. Especially all the #backbends are a nightmare for me… ? But after 6 years of practicing #yoga I started to see some progress ? Maybe I will never be able to grab my foot with both hands here, but thanks to #teachingyoga and working with so many great students with different bodies and limitations, now I feel comfortable with that. Isn't yoga about loving yourself as whole? Sending much love to all those #tighthips #tightshoulders and #shortarms ? I've been putting in wierd positions! ??? #yogateacher #nauczycieljogi #yogawarsaw #jogawarszawa #polishgirl #polskadziewczyna #pozycjatancerza #polka #biodra #dysplasia #dysplazja #dysplazjabioder #outdooryoga #jogapiaseczno #yogisunited

A post shared by JeeYoga.com (@renata.jeeyoga) on

Hipster + legginsy = Fitster

Zgrabne dziewczyny w modnych sportowych ciuchach z matą do jogi pod pachą i zielonym koktajlem w ręku. Są wszędzie. Zamiast do klubów nocnych, pewnym, energicznym krokiem zmierzają do klubów fitness, siłowni i szkół jogi. Za nimi równie licznie podążają goście – niemniej zadbani, ale zdecydowanie jeszcze bardziej cool.

Kluby takie jak Equinox, Frame czy Psycle to miejsca spotkań londyńskich Fitsterów. Instruktorzy z wyglądu przypominające bardziej gwiazdy rocka, niż ułożonych sportowców to często tancerze, DJ-e, artyści. Dają swoim fanom wycisk na rowerach spinningowych w piwnicy albo prowadzą jogę na dachu. Zdrowie jest ich religią a Wschodni Londyn, wraz z barami sokowymi i klubami fitness, to ołtarz, w którym je czczą. 

Idę na jogę do Frame. Godzinne zajęcia przy hitach z lat 80-tych prowadzone są przez drobną blondynkę. Panuje tu luźna atmosfera, którą miałam okazję poczuć na zajęciach prowadzonych przez amerykańskich, czy australijskich nauczycieli w Tajlandii. Tyle, że duchowe podejście podróżujących joginów-hipisów, zastępuje miejski luz i zabawa z ciałem. Recepcja wygląda bardziej jak bar albo kawiarnia, z głośników sączą się dźwięki z housowej imprezy a ludzie opowiadają sobie nie o tym jak to się ostatnio nawalili i nie wiedzą jak wrócili do domu ale o tym, które zajęcia dały im dobry wycisk i gdzie serwują dobre wegańskie jedzenie.

#uk #london #lifestyle #fit #hip

A post shared by JeeYoga.com (@renata.jeeyoga) on

To nie fitness, to styl życia

W ciągu ostatnich kilku lat świat zdrowia i wellness (czyli dobrego samopoczucia) przeszedł totalną transformację. Tam, gdzie kiedyś joga i zdrowa dieta były w najlepszym razie uważane za konieczność przy schorzeniach kręgosłupa albo problemach z trawieniem, a w najgorszym wypadku za domenę nawiedzonych zwolenników new age, teraz stały się podstawą nowego, zdrowego stylu życia. I bycia modnym, crazy, sexy and cool

Dziś to, gdzie trenujesz i co jesz, mówi o Tobie tyle, co ubranie, które nosisz i muzyka, której słuchasz. Bycie zdrowym stało się symbolem statusu i sukcesu.

Impreza? Chętnie, ale tylko taka żeby dało się w sobotę dotrzeć na poranne zajęcia. Teraz nie chodzi już tylko o to, by schudnąć, wyglądać lepiej, ale by czuć się lepiej. Chwalenie się studencką dietą – makaronem i pasztetową z puszek stało się passe. Zupełnie inaczej, niż kiedy ja miałam 20-lat. Dziś od młodszego kolegi, który jest ledwo po studiach słyszę, że nie pije alkoholu bo trenuje… świat stanął na głowie – młodzież jest świętsza od swoich rodziców.

Wrzesień 2017, Warszawa

Sportowy look króluje na ulicach. Codziennie mijają mnie goście z dużymi sportowymi torbami, dziewczyny z matami do jogi, pary z wodą cytrynową w ręku truchtające wokół parku. Wegańskie knajpy, bary z zielonymi sokami, bezglutenowe ciastka w kiosku, ekologiczne warzywa w stonce. Deja vu. Nie wiadomo, kiedy bycie zdrowym zrobiło się w Polsce cool.

Dziś młode mamy nie tylko spacerują po parku, ale szukają miejsc, w których mogą zjeść coś, co nie uczuli ich dzieci, i w których spędzą czas aktywnie i zrobią coś dla siebie. Chcą czuć się lepiej, dla swoich dzieci.

Mody przychodzą i odchodzą, pozostawiając po sobie debet na karcie i fotografie, których będziesz się wstydzić pokazać swoim dzieciom. Większość trendów, za którymi gonisz nie ma faktycznego przełożenia na jakość Twojego życia i poziom szczęścia, oprócz jednego – mody na zdrowy i świadomy styl życia.

W tym odosobnionym przypadku, warto popłynąć z prądem, bo efekty tej dziwnej mody zostaną z Tobą na dłużej. Nie tylko na zdjęciach.

Zdjęcie w nagłówku pochodzi z Pixbay.

Jeśli jedziesz do Londka na super trendy jogę, to może Ci się przydać fajny nocleg:

 

Autor

Piszę o jodze, medytacji, podróżach i innych sposobach pracy z ciałem, umysłem i duszą. To są rzeczy, które zmieniły moje życie - sprawiły, że lepiej się czuję w swoim ciele, jestem zdrowsza, łatwiej pokonuję codzienne trudności, pełniej wyrażam siebie o czym możesz się przekonać na tej stronie. Jeśli chcesz tego dla siebie i swoich najbliższych dołącz do mnie - zapisz się do newslettera (rzuć okiem w prawo) albo subskrybuj moje kanały w social mediach (wystarczy kliknąć poniżej, by je odwiedzić). Indżoj!