Czy na pewno wyłączyłaś żelazko? Zamknąłeś drzwi na klucz? Czy przypadkiem Twój klient nie dostał wiadomości przeznaczonej dla kogoś innego?

Halo! Czy leci z nami pilot?

Autopilot jest bardzo przydatną funkcją, dzięki której nie musimy koncentrować się na powtarzalnych czynnościach. To z kolei oszczędza mózgowi pracy, zapobiega przegrzaniu się obwodów i uwalnia energię potrzebną do innych ważnych rzeczy, takich jak zdobywanie kolejnych poziomów w Candy Crush, analizowanie ostatniego odcinka Gry o Tron (oh jak ja czekam na finał 7 sezonu! I te wszystkie teorie krążące w internetach…) albo wspinanie się po szeroko rozstawionych szczeblach kariery.

Jednak jest też druga strona medalu. Psychologowie z Uniwersytetu Harvarda, za pomocą aplikacji na smartfon przepytali 2,2 tys. osób z całego świata o ich myśli, uczucia i działania w trakcie dnia. Okazało się, że przeciętnie człowiek z naszego kręgu cywilizacyjnego spędza prawie połowę swojego czasu na mieleniu własnych myśli. I co z tego ma? Ból głowy.  A z nim ciężko się skupić na tym, co najważniejsze.

Mamy tutaj dwa problemy, czyhające na nasze szczęśliwe życie pełne sukcesów:

Pierwsze primo – współczesny styl życia, gdzie informacje i interaktywne gadżety walą na nas drzwiami i oknami nie ułatwia sprawy. Bombardowani bodźcami jesteśmy siłą odciągani od bycia tu i teraz.

Drugie primo – mnogość bodźców sprzyja przerzucaniu się na autopilota, a na nim łatwiej popełniamy błędy. Pal licho, jeśli na autopilocie wejdziesz na grabie albo zderzysz się z szafą. Oprócz guza na czole nie doświadczysz większych konsekwencji. Co jednak, jeśli idąc przez życie na autopilocie i nie zauważasz nadchodzących zagrożeń i szans? Może nie zje Cię szakal, ale oddając stery w ręce automatu masz większą szansę zawalić ten bardzo ważny projekt (ten który miał Ci dać emeryturkę na Bahamach).

Co zyskasz wyłączając autopilota?

Sławę, pieniądze, władzę i Żelazny Tron! 

Chyba, że masz inne potrzeby… Nie oceniam!

Generalnie dzięki wyeliminowaniu autopilota, można nie tylko czerpać z życia więcej. Prywatnie i zawodowo.

Prywatnie – łatwiej jest zauważyć pozytywne aspekty codzienności. A badania pokazują, że gdy jesteśmy nieobecni, to jesteśmy mniej szczęśliwi, niż gdy jesteśmy obecni. Oprócz tego, że nie wpadniesz pod samochód, będzie łatwiej dostrzec, że jesteś częścią czegoś większego. Podobno takie podejście wydłuża życie!

Zawodowo – lepsze zrozumienie mechanizmów działania zwiększa klarowność myślenia. Informacja to władza a my żyjemy w wieku informacji… mówi Ci to coś? Gdy przestaną umykać Ci ważne detale i skupisz się na tym co robisz, będziesz podejmować szybsze i lepsze decyzje biznesowe. Jeśli ogarniasz co się wokół Ciebie dzieje, łatwiej jest się otworzyć na zmiany, czyli na Twoją przyszłość. Kiedy rozumiesz, dlaczego coś robisz i obiektywnie, bez emocji ocenisz swoje zadania jest większa szansa, że je skończysz.

Mało? Więcej przykładów na to jak uważność może zmienić Twoje życie znajdziesz tu: Medytacja Mindfulness – 5 osobistych przykładów na to, że warto być uważnym

Tymczasem, zastanawiasz się jak to zrobić…

Jak wyłączyć autopilota i przejąć stery?

Uważna obecność wymaga praktyki, bo uważność jest jak mięśnie – bez treningu zrobi się z niej dętka. Ale bez paniki, Jedi da radę! Tak samo jak z każdym treningiem, trzeba zacząć powoli. Kiedy zaczynasz biegać, to nie szarpiesz się od razu na bieg rzeźnika, nie? Zaczynasz od małego dystansu, na przemian chodząc i truchtając. Nauczmy się więc chodzić.

  1. Zastanów się, co na co dzień robisz automatycznie. Możesz zrobić listę (zapisywanie takich rzeczy zawsze pomaga).
  2. Wybierz jedną czynność, którą uczynisz medytacją. Może to być mycie zębów, jedzenie, chodzenie. Tylko jedno!
  3. Przez jeden tydzień staraj się wykonywać wybraną czynność świadomie. Obserwuj odczucia – dotyk, zapachy, smaki, myśli związane z tą czynnością lub pojawiające się w chwili jej wykonywania.

Przykłady z życia wzięte

Twój wybór padł na chodzenie? Użyj stopera, krokomierza, Endomondo innej aplikacji i ogranicz ćwiczenie na 5 minut, 1500 kroków lub na 1 kilometr. Przez ten czas / na tym dystansie ćwicz uważność – jak pracują Twoje mięśnie gdy się poruszasz? Jakie jest odczucie, gdy stopa styka się z ziemią? Która część stopy robi to pierwsza? Jak porusza się Twoje całe ciało?

Jesz scrollując Facebooka? Spróbuj uważnego jedzenia – Medytacja + czekolada = pyszna praktyka uważności dla dzieci i dorosłych

Chcesz zwiększyć świadomość otoczenia? Obserwuj ludzi jadących z Tobą windą. Co robią? Jak się zachowują? Ale plilz nie oceniaj ich! Po prostu zbieraj informacje, tak jakbyś właśnie przygotowywała raport sprzedaży. Albo był agentem wywiadu i prowadził obserwację. Same twarde fakty.

Masz dzieci? Bawcie się w uważność wracając ze szkoły – liczcie kroki, mijane autobusy, wypatrujcie czerwonego koloru albo ludzi w kapeluszach. Możliwości jest multum a wszystko zależy od wyobraźni.

Indżoj i om shanti!

Źródła: 1

Autor

Pomagam dbać o ciało, umysł i duszę. Opowiadam o jodze, medytacji, podróżach i innych sposobach rozwoju osobistego. Te rzeczy zmieniły moje życie - sprawiły, że lepiej się czuję w swoim ciele, jestem zdrowsza, łatwiej pokonuję codzienne trudności, pełniej wyrażam siebie. DOŁĄCZ DO MNIE: